Czego najbardziej będziemy żałować na stare lata

Najbardziej będziemy żałować na stare lata  nie tego, że za mało podróżowaliśmy. Nie tego, że za mało dbaliśmy o swój duchowy rozwój. I nie tego, że nieodpowiednio wychowywaliśmy swoje dzieci. I nie tego, że nie poświęciliśmy się sztuce. Choć możliwe, że tego też pożałujemy, jak piszą niektórzy psycholodzy. Tyle że do starości im jeszcze daleko. Ja natomiast rozmawiałam z wieloma ludźmi w starszym wieku, którzy byli zupełnie przy zdrowych zmysłach. Najbardziej ci ludzie żałowali tego, że pozwalali siebie nachalnie wykorzystywać. Znosili krzywdy i podłość. „Dlaczego nie potrafiłam się bronić, kiedy pracodawca zmuszał mnie do pracy ponad wymiar?”, mówiła jedna pani. Inna wspominała o krewnych, którzy przyjeżdżali w odwiedziny, a ona gniotła się w jednym pokoju z mężem i dwójką dzieci. I odwiedziny trwały tygodniami. I ona sprzątała, prała, gotowała i częstowała, tak jak należy. Chociaż z jakiej racji należy? Niektóre z nich znosiły agresje męża-pijaka. Niektóre, nachalne żądania zupełnie obcych ludzi. Nie z powodu małoduszności, czy strachliwości, a po to, by nikogo nie obrazić i nie urazić. Pozostać w oczach tego typu użytkowników dobrym człowiekiem. Właśnie tego wszyscy żałowali bez wyjątku. I na głos rozmyślali jakby teraz, z perspektywy przeżytych lat, po porostu ze spokojem odmówili. Jedna kobieta z trójką dzieci robiła pranie raz w tygodniu, bo raz w tygodniu była dostępna ciepła woda. I w takim właśnie dniu przyjeżdżała do niej z własnym praniem cała rodzina. I wszyscy się  kąpali, oczywiście. A ona nie miała potem czasu, by wyprać i wykąpać swoje dzieci. Mając dziewięćdziesiąt lat, z goryczą i zdumieniem to wszystko przypominała. Nie zastanawiała się nad tym, dlaczego tak postępowali krewni, tylko nad tym, dlaczego ona nie znalazła słów, by odmówić. Było jej bardzo przykro. Tym, czego będziemy żałować na stare lata jest bez celu i pożytku stracony czas, wysiłki i ofiarność, własnowolne niewolnictwo.  Bezsensowna cierpliwość, której nikt nie doceniał. Dlatego nie należy nadużywać własnej cierpliwości. Wówczas nie zabraknie sił i czasu na podróże, na własne dzieci, na wnuki, na twórczość. Zdrowia też nie zabraknie. Nie pozostanie natomiast w sercu goryczy, jeśli nauczymy się mówić „nie”. Tylko tyle. Można też zwyczajnie ignorować bezpardonowe prośby i zająć się twórczością, podróżowaniem lub poświęcić czas na wypoczynek. Albo też na wychowywanie dzieci…

Anna Kirjanowa
zen.yandex.ru/media/anna_kiryanova

Tłumaczenie: Tatiana Jankowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *