Brak miłości

Brak miłości – to wtedy, kiedy nie wolno przeszkadzać. Rozmawiać, śmiać się i rzucać się na szyję. Niewolno opowiadać o swoich zmartwieniach – to głupoty, a nie zmartwienia. Niewolno o czymś poprosić, należy liczyć się z tym, że teraz są trudne czasy. A z drugiej strony, po co ci to? Nie należy oczekiwać czyjejś pomocy, dorośli ludzie powinni sami dawać sobie radę. Nawet jeśli mają zaledwie pięć lat. To przecież sędziwy wiek. A jeśli trzydzieści pięć – to już zupełna starość. I po co się tak stroić w tym wieku.

Brak miłości – to wtedy, kiedy zbytnio nie ganią, ale też i nie chwalą. Nie zauważają. Kiedy niezręcznie się je w obecności bliskiej osoby – może powiedzieć, że zbyt dużo jesz. A ugotowane przez ciebie jedzenie taki człowiek zje i nic nie powie. I nie zauważy wysiłku, kiedy posprzątasz i kwiatki wstawisz do wazonu. Brak miłości – to wtedy, kiedy nic nie wolno. Kiedy denerwujesz, przeszkadzasz, drażnisz, pleciesz bzdury, trujesz. Siedź spokojnie w kąciku i czekaj aż zostaniesz wyprowadzony na spacer. Nie skamlaj, nie jęcz, nie rycz; siedź spokojnie i czekaj. Kiedy nie stają w twojej obronie i mówią: sam sobie jesteś winien! – to brak miłości. Kiedy nie kupują prezentów – brak miłości. Kiedy szkoda na ciebie pieniędzy – to brak miłości. To nie jest nienawiść. Czasami to jest gorsze od nienawiści, dlatego, że nienawidzą za coś, na przykład z zawiści. I można sobie pójść, albo oddać. A nie kochają – tak po prostu. Chociaż mówią: „no przecież kocham cię, odczep się ode mnie, znów zaczynasz!”

To właśnie jest brak miłości. I od tego się umiera. Szczególnie to dotyczy starców, dzieci i psów. I też dorosłych, którzy są bezbronni i wrażliwi. Brak miłości sprawia, że człowiek jest bojaźliwy, ciapowaty, spięty i nieładny. Boi się wszystko popsuć, przeszkodzić, zdenerwować… Nic się na to nie poradzi; jeśli wystarczy sił – trzeba odejść z tobołkiem na kiju. Albo przynajmniej sobie na zawsze uświadomić – to brak miłości. Brak miłości.

Anna Kirjanowa
zen.yandex.ru/media/anna_kiryanova

Tłumaczenie: Tatiana Jankowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *